Zabrakło nieco wybiegania, do tego problem z butami i dwukrotna gleba. Ale w sumie jestem bardzo zadowolona i nieco pozytywnie zaskoczona wynikiem – relacjonuje na gorąco Olga Łyjak, piąta w Biegu Marduły.

fot. Anna Karpiel-Semberecka

fot. Anna Karpiel-Semberecka

Jestem bardzo zadowolona z tego biegu. Przed startem zakładałam, że czas 3:50 – 4:00 będzie super, jak na moje przygotowania, a wyszło 3:48. Nie ukrywam mojego treningu, piszę o tym na blogu, możecie mnie też śledzić na stravie, przez ostatnie 3 miesiące nabiegałam całe 450 km, przy czym w maju zrobiłam kilka treningów jakościowych. Z ostatniego wtorkowego treningu wynikało, że siłę biegową i szybkość udało mi się jako tako odbudować (po długiej chorobie). Jeszcze miesiąc temu w ogóle nic nie podbiegałam, a na biegu 3 maja – 15 km – Martyna Kantor dołożyła mi aż 5 minut. W sobotę wyprzedziła mnie o ok. 30 sekund, doganiając mnie na ostatnim asfaltowym odcinku, na 31. kilometrze. Jak widać, braku kilometrażu nie da się nadrobić – do 25 km biegło mi się super, nie czułam zmęczenia, ale od Kalatówek zaczęło mnie odcinać.

Miałam też pecha, albo jestem po prostu głupia, bo pobiegłam w nowych butach (przebiegnięte 6 km), które ciut za mocno związałam w prawej stopie. Czułam, że ta stopa mi drętwieje, ale nie wiedziałam, o co chodzi. Na Karbie zaczęły mnie łapać dziwne skurcze, co jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło i przestałam mieć czucie w stopie. Wtedy to dwa razy przewróciłam się na zbiegu z Karbu, poślizgnęłam się właśnie na tej prawej stopie. No i dopiero do mnie dotarło, o co chodzi – dwa razy zatrzymywałam się, żeby rozsznurować i zasznurować luźniej but, ale stopa była już osłabiona i zbieg z Kasprowego zupełnie mi nie wyszedł. Na Kasprowym miałam niewielką stratę do Dominiki, ok. 3 minut, i nawet przez chwilę pomyślałam o trzecim miejscu. Potem, na Ścieżce nad Reglami myślałam, że mam jakieś 5 minut przewagi nad Martyną i trochę odpuściłam, ale to musiało być znacznie mniej, bo dogoniła mnie na ostatnim kilometrze przy początku asfaltu, a ja już nie miałam siły odeprzeć ataku.

Ogólnie bieg piękny, pogoda dopisała, było słońce, widoki, na górze mgła i chłodno, trochę błota, ale skały w większości suche i biegło mi się dobrze. Dla mnie to dobry prognostyk na kolejne starty, muszę tylko dołożyć trochę długich wycieczek górskich.

Wielkie gratulacje dla Anny Celińskiej i Magdy Kozielskiej za rewelacyjny bieg i zaciętą walkę do końca, chyba pół sekundy różnicy! Ogromne gratulacje dla Wszystkich, którzy ukończyli ten mega trudny bieg!

Olga Łyjak Biegam w górach

Pin It on Pinterest

Share This