“Chyba zapomniałaś nart!” – takie oto radosne komentarze, nie raz słyszałam, idąc z kijami gdzieś w parku, czy po wałach nad Odrą.

fot. Piotr Dymu?BUGT

fot. Piotr Dymu?BUGT

Malwina Jachowicz

Nor­dic wal­king to świet­na ak­tyw­ność fi­zycz­na, którą można wdrożyć w for­mie re­kre­acji, ale również in­ten­syw­ne­go wal­kin­gu, czy biegu. Wtedy już ciężko porównać ta­kie­go spor­tow­ca do “nie­miec­kich babć z ki­ja­mi”, co na szczęście jest coraz to rzad­szym przy­pad­kiem.

Najważniej­sze ele­men­ty chodu z ki­ja­mi to na­prze­mien­na, na­tu­ral­na praca ra­mion. Kije są tak jakby przedłużeniem na­szych ra­mion i dzięki nim, możemy dosłownie od­py­chać się od podłoża. Takie od­py­cha­nie odciąża nogi i po­ma­ga zwiększyć długość kroku, co wpływa na większą prędkość chodu. Przy nor­dic wal­king’u pra­cują więc mocno ra­mio­na (kształtując tri­cep­sy, mięśnie na­ra­mien­ne), odciążając przy tym nogi, a do­dat­ko­wo uru­cha­mia­na jest ro­ta­cja tułowia, skręcają się barki, pra­cują łopat­ki, bio­dra, ko­la­na i stawy sko­ko­we zwiększają za­kres swo­jej ru­cho­mości, w porówna­niu ze zwykłym cho­dem.

Jakie to ma zna­cze­nie w bie­ga­niu?
Zwiększo­na ru­cho­mość stawów nóg oraz tułowia i ra­mion ma za­sad­ni­czy wpływ na po­prawę tech­ni­ki biegu. Ra­mio­na dzięki temu będą bar­dziej wy­ko­rzy­sty­wa­ne do “od­py­cha­nia się od po­wie­trza”, czyli większych za­machów w biegu. Na­to­miast nogi, dzięki zwiększo­ne­mu za­kre­so­wi, będą mogły wy­ko­ny­wać glo­bal­nie większy ruch w trak­cie fazy lotu w biegu, łatwiej też będzie biec szyb­ciej, gdzie za­kres jest już ważny, w porówna­niu z truch­ta­niem czy bie­ga­niem w górach.

Czym się różnią kije nordic walking od trekkingowych?
Naj­bar­dziej istotną różnicą jest uchwyt kija – w ki­jach nor­dic ma dołączoną ręka­wiczkę, która jest do­pa­so­wa­na do ręki i po wy­pusz­cze­nia kija (następuje to w końcowej fazie ruchu ra­mie­nia w tech­ni­ce chodu z ki­ja­mi nor­dic wal­king) po­zwa­la na szyb­kie i łatwe złapa­nie go znów w dłoń, gdy za­mie­rza­my prze­nieść ramię do przo­du i wbić kij w podłoże.

Kij trek­kin­go­wy po­sia­da za­zwy­czaj pasek, który tylko częściowo trzy­ma nam rękę bli­sko uchwy­tu kija. Ma to za za­da­nie łatwe wy­pusz­cze­nie kija z ręki, gdy ugrzęźnie gdzieś w szcze­li­nie skal­nej, by móc łatwiej ma­new­ro­wać ręką na uchwy­cie kija, który także jest trochę inny niż w nor­dic wal­king – trzo­nek jest bar­dziej ma­syw­ny, często po­sia­da “ta­le­rzy­ki” na górze i dole trzon­ka, co ma także zna­cze­nie do wspie­ra­nia się i wyciągania kija ze szcze­lin.

fot. Janek Korlatowicz/BUGT

fot. Janek Korlatowicz/BUGT

Po co więc kijki w górach biegaczom?
Jedną z ważniej­szych zasad nor­dic wal­kin­gu, jest od­py­cha­nie się od podłoża. Zatem biegnąc, czy ra­czej pod­chodząc (większość bie­ga­czy prze­cho­dzi do mar­szu w trak­cie trasy bie­go­wej pod górę) możemy wy­ko­rzy­stać kije do od­py­cha­nia się, a więc nada­wa­nia sobie przy­spie­sze­nia, do­dat­ko­wo wspie­rając się, po­ma­gając sobie w utrzy­ma­niu równo­wa­gi (w nie­pew­nym podłożu – śnieg, błoto, stru­mień). Dzięki kijom możemy iść w po­zy­cji bar­dziej wy­pro­sto­wa­nej, ewi­dent­nie na­prze­mien­nej, w porówna­niu do pod­cho­dze­nia wspie­rając się dłońmi o własne uda (po­zy­cja sku­lo­na, mocno za­mknięta).

Bie­ga­cze górscy najczęściej wy­ko­rzy­stują kije w trak­cie podejść, gdyż dzięki nim, mogą prze­miesz­czać się spraw­niej w górę, używając tak na­prawdę czte­rech kończyn, a nie tylko dwóch. Niektórzy wchodzą pod ostre podejścia, wspie­rając się rękami o własne uda, wci­skając w ten sposób nogi mocno w podłoże – oczy­wiście można i tak – też cza­sem tak pod­chodzę. Jed­nak jeśli mam per­spek­tywę dużej ilości podejść, albo bar­dzo stro­mych górek, wtedy biorę kije.“Pa­ty­ki” przy­dadzą się także jako ase­ku­ra­cja na stro­mych zejściach, na tech­nicz­nych i śli­skich od­cin­kach trasy – szczególnie na zmęcze­niu kilku/kil­ku­na­sto­go­dzin­nym, mając per­spek­tywę prze­trwa­nia na ko­lej­nych od­cin­kach.

Na jakie biegi kije?
Utarło się, że kije za­bie­ra­my głównie na biegi ultra, gdzie zakładamy dużą ilość podejść i długi czas wysiłku, możliwe za­bu­rze­nia równo­wa­gi, zmęcze­nie w biegu/cho­dzie. Na krótkim dy­stan­sie jesteśmy w sta­nie wy­krze­sać z sie­bie dobrą po­stawę, w porówna­niu z kil­ku­na­sto­go­dzin­nym wysiłkiem.

Naj­le­piej aby bieg ten miał jak naj­mniej­sza ilość as­fal­tu/kost­ki, za to dużo podłoża zie­mi­ste­go, tra­wia­ste­go, ka­mie­ni­ste­go. Cho­dzi o to aby kij miał gdzie się wbić – w kamień będzie ciężko 🙂 Warto też dodać, że na bie­gach zi­mo­wych, gdzie podłoże będzie po­kry­te grubą warstwą śniegu, przy­dadzą się spe­cjal­ne ta­le­rzy­ki umiesz­czo­ne bli­sko końcówki kija, aby móc w pełni wy­ko­rzy­sty­wać wspie­ra­nie się i od­py­cha­nie od podłoża – kij bez ta­le­rzy­ka będzie się za­pa­dał w śnieg, przez co będzie nas wy­bi­jał z rytmu, a na zbie­gu, gdy stra­ci­my równo­wagę i wes­prze­my się na kiju, który utknie w śniegu na­prawdę głęboko, możemy go wy­krzy­wić, a nawet złamać.

Jakie kije?
Kijków mamy dużo do wy­bo­ru na rynku, a wszyst­kie możemy po­dzie­lić ze względu na:

Ma­te­riał: kar­bo­no­we, alu­mi­nio­we, sta­lo­we,mie­sza­ne
Za­sto­so­wa­nie: nor­dic wal­king, trek­king
długość: re­gu­lo­wa­na, jed­nej długości
re­gu­la­cja długości: te­le­sko­po­we (rurki wchodzą w sie­bie), składane z sys­te­mem Z-po­le -> linka wewnątrz kija

A co wybrać, zajrzyj tu…

Pin It on Pinterest

Share This